Dla rodziców i prawie wszystkich nauczycieli właśnie stopnie były najważniejsze. Rozumiem, że w szkole musi istnieć pewien jednolity system ocen, ale ten, z którym mieliśmy do czynienia, był wyjątkowo niefortunny. Określał zestaw stereotypowych umiejętności i wiadomości, a cała procedura oceniania polegała na przystawianiu kolejnych uczniów do gotowego, bardzo sztywnego szablonu. Jeśli do niego pasowałeś - to dobrze, a jeśli nie - musiałeś strawić swoją porcję upokorzeń i informacji, jaki to jesteś kiepski. .

Muszę przyznać, że mi kukułka dwunastu chłopczysków wykukała. -. Jeśli uda się jej oszukać swego nauczyciela, to oznacza, że ciągle w pełni nad sobą panuje.. - Chciałbym mieć ten kłop... [read more]

Pewnego dnia w pewnym mieście na zachodzie kraju, po prelekcji w Klubie Rotariańskim, zatrzymał mnie jakiś przedsiębiorca. Powiedział, że coś, co przeczytał w jednej z moich stałych rubryk w gazetach "zupełnie zrewolucjonizowało - jak się wyraził - jego podejście i uratowało jego przedsiębiorstwo." Naturalnie zaciekawiło mnie to, a zarazem było mi przyjemnie, że coś, co powiedziałem, mogło przynieść tak wspaniały skutek. - Moje przedsiębiorstwo przechodziło trudny okres - powiedział. - Jego dalsze istnienie stało pod znakiem zapytania. Ciąg niepomyślnych okoliczności w połączeniu ze stanem rynku, działaniami interwencyjnymi rządu i zaburzeniami w gospodarce całego kraju, wszystko to wpłynęło wyjątkowo źle na moją branżę. Przeczytałem pański artykuł, w którym zaleca pan wzięcie sobie Boga jako wspólnika. Zdaje się, że użył pan sformułowania: "zawiązanie spółki z Bogiem." Kiedy to pierwszy raz przeczytałem, uznałem to za raczej zwariowany pomysł. Jak mógłby zwykły człowiek zawiązać spółkę z Bogiem? Poza tym zawsze myślałem o Bogu jako o istocie ogromnej, o tyle większej od człowieka, że ja wydawałem się przy Nim jak drobny owad, a tu pan mi powiada, że powinienem Go zrobić swoim wspólnikiem. Pomysł wydawał się niedorzeczny. Później jednak pewien przyjaciel dał mi jedną z pana książek i znalazłem w niej wiele podobnych pomysłów. Opowiadał pan prawdziwe, z życia wzięte historie o ludziach, którzy poszli za tą radą. Wszyscy oni wydawali się ludźmi rozsądnymi, ale wciąż jeszcze nie byłem przekonany. Zawsze uważałem, że duchowni to idealiści i teoretycy, że nic nie wiedzą o interesach i w ogóle o praktycznych sprawach. Więc właściwie pana skreśliłem... - powiedział z uśmiechem. - Jednak pewnego dnia stało się coś śmiesznego. Przyszedłem do biura zupełnie załamany, myśląc, że najlepiej byłoby palnąć sobie w łeb i uciec od tych wszystkich problemów, które mnie kompletnie wykończyły. I wtedy przypomniałem sobie ten pomysł Boga jako wspólnika. Zamknąłem drzwi, usiadłem w swoim fotelu, położyłem ręce na biurku i oparłem o nie głowę. Mogę panu wyznać, że nie modliłem się do tego czasu więcej niż tuzin razy w ciągu nie wiedzieć ilu lat. Wówczas jednak zacząłem się modlić. Powiedziałem Bogu, że wiem o tym pomyśle, żeby Go zrobić swoim wspólnikiem, ale że nie jestem pewien, co to właściwie znaczy i jak się to robi. Powiedziałem Mu też, że jestem w koszmarnych tarapatach, że przychodzą mi do głowy same paniczne myśli, że jestem załamany, zagubiony i bardzo zniechęcony. Mówiłem: "Boże, nie mogę Ci wiele zaoferować w tej spółce, ale proszę, połącz się ze mną i pomóż mi. Nie wiem, jak mógłbyś to zrobić, ale potrzebuję pomocy i pragnę jej. Teraz więc składam moje przedsiębiorstwo, siebie samego, moją rodzinę i moją przyszłość w Twoje ręce. Zrobimy wszystko, co każesz. Nie wiem nawet, jak mi to powiesz, ale jestem gotów słuchać i pójdę za Twoimi wskazówkami, jeśli tylko będą zrozumiałe." Tak właśnie wyglądała ta modlitwa. Skończywszy ją, chyba spodziewałem się, że stanie się coś niezwykłego, jakiś cud, ale nic takiego się nie zdarzyło. Poczułem się jednak spokojny i wypoczęty. Miałem uczucie pokoju. Nie zdarzyło się nic szczególnego ani tamtego dnia, ani tamtej nocy, ale nazajutrz idąc do biura czułem się pogodniejszy i szczęśliwszy niż zwykle. Zacząłem ufać, że wszystko się dobrze skończy. Trudno powiedzieć, dlaczego tak się czułem. Wszystko było tak samo jak przedtem. Można nawet powiedzieć, że sytuacja jeszcze trochę się pogorszyła, ale za to ja byłem inny, nieco inny. To poczucie spokoju pozostało i zacząłem czuć się lepiej. Codziennie się modliłem i rozmawiałem z Bogiem tak, jak rozmawiałbym z wspólnikiem. Nie były to kościelne modlitwy, lecz prosta męska rozmowa. Aż pewnego dnia w biurze nagle przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Wyskoczył jak grzanka z opiekacza. Powiedziałem sobie: "Ale co ty o tym właściwie wiesz?", bo było to coś, czego nigdy przedtem nie robiłem ani nie rozważałem; wiedziałem jednak od razu, że to jest to, o co mi chodziło. Nie mam pojęcia, czemu nigdy wcześniej o tym nie pomyślałem. Mój umysł był chyba zablokowany. Byłem nieczynny intelektualnie. .

740 Uderzenie tak sztuczne, tak było potężne,. - W porządku!... - woła ktoś z gromady.. - klocko!.... Subiektywnym. Eksperyment w dziedzinie przyrodoznawstwa. - Pozostaje nam tylko twoja opinia... [read more]

- Gdzie on mnie ta rad widział! - rzekła Jagienka. .

- Czy mam przez to rozumieć, że były... są luki w jego kartotece służbowej?. Przed wszystkim mnóstwem.. Angel, jakby czytając w jej myślach, powiedział:. Tylko Bóg, nie wielu bogów, ale j... [read more]

i potężna. Norman dostrzegł pojedynczy iluminator wykonany z profilowanej ży- .

Pierwotny człowiek nie zdawał sobie spraezy, że dźwięki spełniają ważną dla niego służebną funkcję.. - Dzisiaj, jak wszyscy wiemy, jest bardzo ważny dzień Harry podniósł głowę, nie ... [read more]

- Zacznę od najważniejszego - powiedział. - Nie jestem tu z rozkazu, nie dostałem też błogosławieństwa z Placu Dzierżyńskiego. Jeśli mam być szczery, moi zgrzybiali przełożeni są przekonani, że przyjechałem do Aten w całkiem innej sprawie. Możesz mi wierzyć albo nie. .

. - Czy mogę mówić z Karen?. Tatarską i kozacką przed królem - otoczyć go wraz z wojskiem i. - Tak - odparł Alexander, bacznie przyglądając się Havelockowi. - Nikt jednak nie wie, że wiem... [read more]


Pages:   1 2 3 4 5 6 7

Partners

Categories

Random Posts:

Banner:

Partners: